wybierz styl niebieska czerwona
Start > Dziecko > Noworodek > Karmienie piersią
 
Kiedy w kilka godzin po porodzie dostałam na szpitalnym talerzyku makaron z truskawkami polany śmietanką było to dla mnie doznanie zgoła ekstatyczne: obolała, zmęczona, ale szczęśliwa pochłonęłam całą porcję i ze złością stwierdziłam, że nie ma szansy na więcej (dokładek nie przewidujemy - milutkim tonem odburknęła salowa). Tak więc (na razie tylko) oczami wyobraźni zaczęłam już widzieć te tony smakowitych truskawek, które będę pożerać piastując w ramionach swoje śliczne dziecko i wielce szczęśliwa podzieliłam się swoimi kulinarnymi marzeniami z leżącą obok dziewczyną, na co usłyszałam: ZWARIOWAŁAŚ?!

Hmmmm ale niby czemu nie? I nagle, jak przez mgłę, przypomniały mi się zajęcia ze szkoły rodzenia, gdzie chyba faktycznie ktoś coś wspominał o jedzeniu truskawek podczas karmienia piersią. Nieco zaniepokojona ruszyłam dość chwiejnym krokiem (niech mi ktoś pokaże pewnie stąpającą kobitę w 5 godzin po porodzie...) do dyżurki położnych w celu oświecenia mnie - co mogę w takim razie jeść??? Odpowiedź mnie bynajmniej nie rozweseliła:

- W zasadzie nic - odparła figlarnie położna.

- Jak to NIC? - mnie było mniej do śmiechu.

- No może bez przesady, że nic, ale na początku trzeba bardzo uważać na dietę.

- Uważać na to co się je, a nie jeść nic, to dla mnie dość spora różnica - odparłam jak umiałam najuprzejmiej, mając ochotę wyrwać panience grasicę.



  - Pamiętaj, że wszystko co jesz przenika do mleka, więc to co jesz ty, je i Twoje dziecko - powiedziała przysłuchująca się naszej rozmowie druga położna. - Mam na imię Ania i jestem położną laktacyjną, jeśli masz jakieś pytania, chętnie pomogę...

Dzięki Bogu, jestem uratowana! Jest ktoś kto się na tym zna! - pomyślałam - Jasne, że mam, nawet całą serię! Choć w zasadzie, nie, tylko jedno: co mogę jeść?????

- Ważne, aby mama karmiąca piersią bardzo uważnie obserwowała swoje dziecko. Każdy maluch jest inny, i to co nie szkodzi jednemu u drugiego może wywołać silne bóle brzuszka. Dlatego na samym początku należy jeść głównie to, co lekkostrawne i nie uczulające.

- Czyli? - Byłam pełna jak najgorszych przeczuć.

- Najbezpieczniej zacząć od gotowanego lub pieczonego mięsa kurczaka, ziemniaków, chudego rosołku czy krupniku. Bezpieczne są buraki, gotowana marchewka. Pamiętaj, że niektóre rośliny mają właściwości wzdymające np. fasola czy groch. Tak samo jak kalafior czy brokuły. No i oczywiście żadnych ciężkich sosów, smażonego i ostrego jedzenia...

No to pięknie, pomyślałam. Przez najbliższy rok (tyle chciałam karmić córeczkę) grozi mi śmierć głodowa. Z nosem na kwintę cicho zapytałam:

- I tak przez cały czas? Nic więcej? Gotowane warzywka i kurczaczek?

- Nie musi być wcale aż tak źle - Ania chyba wyczuła, że potrzebne mi dobre słowo - 


1